Między snem nocy letniej
a wiosny uśmiechem,
gdy zimny poranek
zbyt późno otwiera oczy,
opadają ciężkie, śnieżne powieki.
Mroźny oddech unosi się raz za razem
w wirującym rytmie płatków śniegu.
Między snem nocy letniej
a wiosny oddechem
uśmiech zamarza mi na ustach.
