jesienią
kolorowe
anioły
spadają
…masłem na dół…
Od snu do snu
Między snem nocy letniej
a wiosny uśmiechem,
gdy zimny poranek
zbyt późno otwiera oczy,
opadają ciężkie, śnieżne powieki.
Mroźny oddech unosi się raz za razem
w wirującym rytmie płatków śniegu.
Między snem nocy letniej
a wiosny oddechem
uśmiech zamarza mi na ustach.
pomilcz ze mną
pomilcz ze mną
zanurz stopy
w atramencie nocy
gwiezdny pył
nabierz w dłonie
niech jak czas
przepływa ci przez palce
pomilcz ze mną
zaczerpnij oddechem
światło nocy
na ostatniej nitce
na ostatniej nitce
babiego lata
pobrzękują
kryształowe krople
uderzają o siebie
dźwięcznie
lekko
wprawiane w ruch
jesiennym oddechem
który niebawem
zatrzyma je
aż do wiosny
