Już od dawna zakręcony
zawirował wokół świat.
Biegnę, biegnę jak szalony,
by nie stracić swoich lat.
W pędzie światła się zlewają
w jeden wielki błysk
Z tyłu wciąż mnie poganiają,.
aż padnę na pysk.
DOGOŃ MNIE
Tuż nad głowa świsty bata,
poganiaczy tłum.
I kolejny kawał świata
umknął mi spod stóp.
Pomieszany już dzień z nocą
i ze świtem zmierzch.
Nie mam czasu myśleć „po co
musze dalej biec?”.
DOGOŃ MNIE
Wiem, że kiedyś muszę zwolnić,
– włączyć niższy bieg,
i na samym końcu drogi
w proch rozsypie się.
Lecz dopóki siła we mnie,
w żyłach wrząca krew
to do przodu ciągle pędzę.
Możesz ze mną biec!
DOGOŃ MNIE
