z dołu w górę, z góry w dół
aż dech zapiera całkiem
głową wpadam w kłamstwa muł
i znów ląduję w bagniei z całych sił odbijam się
łapię najbliższą gwiazdę
i jest mi dobrze, znika lęk
że mnie zostawisz naglena huśtawce życia tak
miedzy piekłem-niebem trwam
czasem słodycz twoich ust
czasem gorycz cierpkich słównajpierw w górę i znów w dół
zamykam mocno oczy
coraz częściej w duszy ból
może by więc zeskoczyć
