myślisz, że jest mi łatwo tak myślisz – to proste – a to nie ja myślisz – zapomnę – a to nie tak bo ciągle myślę – o tobie ja popatrz na mnie – nie odwracaj się daj mi siebie- proszę nie mów „nie”
teraz kiedy wszystko pękło
cały świat rozsypał się
zniknę, gdzieś za siódmą rzeką
jutro tu nie będzie mnie
mówisz – czas leczy – nie z takich ran mówisz – już jutro – nie będziesz sam mówisz – to minie tak! tylko ja wciąż widzę ciebie i czuję smak (twej krwi)
popatrz na mnie – nie odwracaj się daj mi siebie- proszę nie mów „nie”
teraz kiedy wszystko pękło
cały świat rozsypał się
zniknę, gdzieś za siódmą rzeką
jutro tu nie będzie mnie
Kategoria: Teksty „do wzięcia” (stanowią ofertę – proszę o kontakt w sprawie udostępnienia)
Wielki dzień
Miałem kiedyś wielki dom
złote okna szklany dach
dbałem i kochałem go
w nim zamknąłem cały świat
aż poczułem: „to nie to”
przecież jestem tutaj sam
choć był mój – sprzedałem go
i ruszyłem tam gdzie wiatr
To był dzień -wielki dzień
wielki dzień -wielki sen
wielki sen -stanie się
wielki dzień -stanie się…
pokonałem tysiąc dróg
aż dotarłem właśnie tu
zrozumiałem: „to mój dom”
nie odejdę nigdy stad
tuż za domem szumiał sad
gdy stanęłaś boso w drzwiach
słońcem uśmiechnęłaś się
już wiedziałem – to ten dzień
To był dzień – wielki dzień
wielki dzień – wielki sen
wielki sen – spełnił się
wielki dzień -spełnił się…
Dogoń mnie
Już od dawna zakręcony
zawirował wokół świat.
Biegnę, biegnę jak szalony,
by nie stracić swoich lat.
W pędzie światła się zlewają
w jeden wielki błysk
Z tyłu wciąż mnie poganiają,.
aż padnę na pysk.
DOGOŃ MNIE
Tuż nad głowa świsty bata,
poganiaczy tłum.
I kolejny kawał świata
umknął mi spod stóp.
Pomieszany już dzień z nocą
i ze świtem zmierzch.
Nie mam czasu myśleć „po co
musze dalej biec?”.
DOGOŃ MNIE
Wiem, że kiedyś muszę zwolnić,
– włączyć niższy bieg,
i na samym końcu drogi
w proch rozsypie się.
Lecz dopóki siła we mnie,
w żyłach wrząca krew
to do przodu ciągle pędzę.
Możesz ze mną biec!
DOGOŃ MNIE
Choć wszystko mam
Patrzę jak leżysz tuż obok mnie
po twojej twarzy już spływa sen
śpisz tak spokojnie – nie czujesz, że
nadciąga burza i spadnie deszcz
Staję wśród burzy i znów pod wiatr
naprzeciw siebie mam cały świat
każdy jest wrogiem – i ty i ja
i nikt w tej walce już nie ma szans
Wyciągam rękę i wiem, że mam
tuż pod palcami twój słodki świat
i wszystko to, co wciąż dajesz mi
powinno starczyć mi aby żyć
Konwalii zapach i wiśni smak
który tak dobrze znam już od lat
wciąż go smakuję wprost z ramion twych
powinno starczyć mi to by żyć
A jednak szukam szczęścia wśród raf
wciąż niespokojny jak górski wiatr
nie mogę zostać tu – już to wiem
ucieknę zanim obudzisz się
