Patrzę jak leżysz tuż obok mnie
po twojej twarzy już spływa sen
śpisz tak spokojnie – nie czujesz, że
nadciąga burza i spadnie deszcz
Staję wśród burzy i znów pod wiatr
naprzeciw siebie mam cały świat
każdy jest wrogiem – i ty i ja
i nikt w tej walce już nie ma szans
Wyciągam rękę i wiem, że mam
tuż pod palcami twój słodki świat
i wszystko to, co wciąż dajesz mi
powinno starczyć mi aby żyć
Konwalii zapach i wiśni smak
który tak dobrze znam już od lat
wciąż go smakuję wprost z ramion twych
powinno starczyć mi to by żyć
A jednak szukam szczęścia wśród raf
wciąż niespokojny jak górski wiatr
nie mogę zostać tu – już to wiem
ucieknę zanim obudzisz się
