Patrzę jak leżysz tuż obok mnie
po twojej twarzy już spływa sen
śpisz tak spokojnie – nie czujesz, że
nadciąga burza i spadnie deszcz
Staję wśród burzy i znów pod wiatr
naprzeciw siebie mam cały świat
każdy jest wrogiem – i ty i ja
i nikt w tej walce już nie ma szans
Wyciągam rękę i wiem, że mam
tuż pod palcami twój słodki świat
i wszystko to, co wciąż dajesz mi
powinno starczyć mi aby żyć
Konwalii zapach i wiśni smak
który tak dobrze znam już od lat
wciąż go smakuję wprost z ramion twych
powinno starczyć mi to by żyć
A jednak szukam szczęścia wśród raf
wciąż niespokojny jak górski wiatr
nie mogę zostać tu – już to wiem
ucieknę zanim obudzisz się
Kategoria: Teksty „do wzięcia” (stanowią ofertę – proszę o kontakt w sprawie udostępnienia)
Na huśtawce
z dołu w górę, z góry w dół
aż dech zapiera całkiem
głową wpadam w kłamstwa muł
i znów ląduję w bagniei z całych sił odbijam się
łapię najbliższą gwiazdę
i jest mi dobrze, znika lęk
że mnie zostawisz naglena huśtawce życia tak
miedzy piekłem-niebem trwam
czasem słodycz twoich ust
czasem gorycz cierpkich słównajpierw w górę i znów w dół
zamykam mocno oczy
coraz częściej w duszy ból
może by więc zeskoczyć
Chińczyk
na start
i znów na start
zgiąć kark
znów ugiąć kark
na start
i znów na start
to gra
wracam znów na startsił brak
już sił mi brak
na start
znów gnać na start
sił brak
już sił mi brak
sił brak
wracać znów na start
